O miłości, wierze i świecie

Nie myśl, że kochasz brata swego, jeżeli nie poddajesz go żadnej dyscyplinie, albo że kochasz swojego bliskiego, jeżeli nie czynisz mu wyrzutów. To nie miłość - to słabość. (Św. Augustyn)

Z różnych powodów spięły mi się w jedną całość rzeczy różne, a jednak leżące blisko siebie. Dokument KEP o LGBT, artykuł „Obrona zamiast dialogu” ks. Jacka Prusaka i jeszcze do tego artykuł Marcina Kędzierskiego „Przemija bowiem postać tego świata”, wywód „Pan z wami wariatami” o. Adama Szustaka i do tego „W Kościele również ulegamy pokusie światowości” Dariusza Piórkowskiego.

Pierwszym, co rzuca mi się w oczy jest kompletne pogubienie pojęć. Tu wchodzi kwestia miłości. Strasznie pomieszana i spłycona. Myślę, że warto tu wrócić do podstaw. Podstawą jest rozróżnienie czterech rodzajów miłości. Miłości fizycznej (eros), miłości „przyjacielskiej” (fileo), miłości „rodzinnej” (storge) i w końcu miłości „czystej” (agape). Zasadniczym błędem myślowym jest porównywanie miłości Bożej (agape) z miłością ludzką będącą zawsze w różnych proporcjach mieszanką wszystkich. Drugim przerażającym błędem jest sprowadzenie miłości ludzi w związku, niezależnie od tego czy jest to związek hetero czy homoseksualny, do samego aspektu eros. Z tych dwóch ogromnych błędów wynika trzeci stawiający Miłość Boga i miłość ludzką w opozycji. Nasza, ludzka miłość nie może być przyrównywana do Miłości Bożej, która jest doskonała, gdyż z definicji samej natury ludzkiej, nie może być doskonałą.

Muszę tu koniecznie wspomnieć o swoistym „rozdwojeniu jaźni” współczesnego Kościoła. Mówi się o „czystości”, o „wierności małżeńskiej” a czyni się… Tu mam nieznośne wrażenie, że dla wielu lepszą osobą jest ta, która co i rusz „śpi” z kimś innym, ważne że przeciwnej płci i regularnie jest z tego rozgrzeszana w konfesjonale. Z kolei osoba trwająca wiernie w związku jest potępiana w Kościele tylko dlatego, że związek jest jednopłciowy.

Nie da się też nie zauważyć dziwnego sprowadzenia kwestii praw kobiet do samego tylko problemu aborcji. Myślenie takie budzi zarzut, że kobiety traktuje się (i ten zarzut dotyczy wszystkich stron konfliktu) jedynie przez pryzmat rozrodu.

Nie mogę też pominąć milczeniem dziwnych sformułowań i rażących błędów obecnych z dokumencie KEP. Począwszy od „naturalnej orientacji seksualnej” – homoseksualizm szeroko występuje w przyrodzie, więc jest naturalny. Powoływanie się na naukę ale uznawanie tylko tych badań, które są zgodne ze światopoglądem? To trochę jak ruch antyszczepionkowców i upieranie się, że szczepionki wywołują autyzm, bo były badania… Ogólnie cały dokument obudził we mnie straszną odrazę. Chwała księdzu Prusakowi za zwrócenie uwagi na szkodliwość tego dokumentu.

W kontekście miłości, wiary i świata nie może zabraknąć kwestii protestów „środowisk LGBT” z wieszaniem tęczowych flag. Nie jest to pierwsza sytuacja, w kontekście której słyszę o profanacji. Przypominam tylko nieśmiało, że profanacja to pojęcie odnoszące się do naruszania sfery sacrum, powodujące pozbawienie poświęconych rzeczy lub konsekrowanych miejsc wartości kultowej oraz potraktowania bez należytego szacunku rzeczy, wartości otoczonych powszechnie czcią. (za wikipedią) Zawieszenie flagi tęczowej, różowej, nakrapianej czy jakiejkolwiek innej na posągu nie jest profanacją. Zastanówcie się, czy posąg jest święty? Tak samo, czy święty jest jakikolwiek obraz czy figura? Święte są rzeczy, czy osoby przedstawione? Czy nie zeszliśmy do mentalności „złotego cielca” nadając aspektom materialnym wartość duchową, żeby czcić je, bo to łatwiej niż Boga, który nie jest pojmowalny zmysłowo?

Na koniec jeszcze czuję się zmuszona poruszyć kwestię ideologii. Prawa człowieka nie są ideologią. Miłość nie jest ideologią. Mieszanie pojęć, żeby wykazać swoją słuszność to ideologia. Wybieranie tego, co nam pasuje i odrzucanie nauki, to ideologia.

Tyle słowa filozofa z marginesu na dziś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *